Salony nadal jeszcze
Salony nadal jeszcze pozostawały ostoją oficjalnej sztuki, nie były juz jednak zdolne
pobudzić do żadnych twórczych poczynań. Na portretach wystawianych w Salonach
panoszył się fałsz pochlebstwa, ich malarze szukali jedynie zewnętrznych
efektów w sensie zajmującego opisu, a cały ten obóz wiódł zajadłą walkę z nowatorami;
po stronie impresjonistów stanął natomiast Emile Zola, broniąc ich namiętnie
i na wskroś słusznie
W walce z usłużną twórczością Salonów stworzono wówczas
termin „autonomia sztuki”. W istocie jednak sztuka impresjonistów nigdy nie była
tak zamknięta, obca światu i mroczna, jak symbolizm ówczesnej poezji. ,